
Tytuł oryginału: À plein temps
Polski tytuł: Na pełny etat
Reżyser: Eric Gravel
Scenariusz: Eric Gravel
Gatunek: Dramat obyczajowy
Produkcja: Francja
Data premiery: 02.09.2021 (światowa), 25.11.2022 (Polska)
Opis z Filmweb Na pełny etat:
Marie (Laure Calamy) dokłada wszelkich starań, by pogodzić wychowanie dwójki dzieci z pracą w jednym z luksusowych paryskich hoteli. Nie jest to łatwe, zwłaszcza że mieszka poza miastem, a codzienne dojazdy zajmują jej sporo czasu w i tak napiętym już grafiku. Kiedy wreszcie otwiera się przed nią szansa zawodowego awansu, jak na złość wybucha ogólnokrajowy strajk. System transportu publicznego, od którego uzależniona jest bohaterka, zostaje całkowicie sparaliżowany. Zdezorientowani ludzie tłoczą się na peronach i przystankach, coraz bardziej zniecierpliwieni całą sytuacją. Mimo tych przeszkód kobieta jest zdeterminowana, by dotrzeć na rozmowę kwalifikacyjną. Zdaje sobie sprawę, że ta szansa może się nie powtórzyć.
Możesz wesprzeć moją działalność „stawiając mi kawę”

Od pierwszych scen wiadomo, że główna bohaterka jest samotną matką, której eksmąż nie zawsze przesyła na czas alimenty. Co powoduje, jak to w życiu bywa, szereg komplikacji związanych z płynnością finansową potęgowanych przez powracający problem związany ze spłatą kredytu hipotecznego. To właśnie w tych okolicznościach poznajemy bohaterkę i jej kompletną bezradność wobec życia, które jak wskazuje tytuł toczy się jak praca „na pełen etat”.
Zadłużony dom pod Paryżem generuje ogromne koszty, które potęguje dojazd do pracy w samym sercu stolicy. Dojazd, który jest problematyczny nie tylko ze względu na koszty, ale i czas, jaki nasza bohaterka traci, aby… no właśnie, nie zawsze dojechać na czas do pracy. I to w zasadzie nie tyle koszty życia, co bycie w ciągłym niedoczasie jest głównym wątkiem tej opowieści filmowej. Choć nasza bohaterka od początku nie ma lekko, to na domiar złego w mieście wybucha strajk, który całkowicie je paraliżuje.
W czasie, gdy nasza bohaterka przemieszcza się każdego dnia do pracy i z pracy, co zajmuje jej niemalże cały dzień (stąd zapewne tytuł filmu – na pełny etat), jej dziećmi zajmuje się sąsiadka. Nie może być jednak zbyt kolorowo, także starsza Pani informuje przy najbliższej okazji, że nie jest w stanie dłużej zajmować się jej pociechami. Dlaczego? Niezgodność pokoleniowa – dzieci będące wulkanami energii nie dają chwili wytchnienia starszej Pani, która oczekuje spokoju i harmonii. Zrozumiałe, prawda? Nasza bohaterka kwituje to jednak bagatelizowaniem problemu, ponieważ: „heh, on się wieczorami odpala, ma to po mamusi… a ja? No przecież się staram, nie może mi Pani nie pomagać!”(cytat z pamięci). Z użalaniem się nad bohaterką należy jednak wstrzymać się do końca filmu.
Pod koniec filmu bowiem dowiadujemy się, że bohaterka od czterech lat szuka innej pracy. Nie chce jednak pracować w swoim mieście jako sprzedawca w sklepie (gdzie od kilku lat wisi wakat), ponieważ jest to poniżej jej kompetencji…. W tym miejscu trzeba dodać, że w Paryżu pracuje jako sprzątaczka w pięciogwiazdkowym hotelu, z którego notabene zostaje zwolniona przez to, że…. po raz kolejny spóźnia się do pracy (przez wspomniany wcześniej strajk, który nie wpływa na resztę, bliżej mieszkającej załogi).
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, więc w końcu nasza bohaterka odbiera telefon z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną. Podczas rekrutacji wychodzi na jaw, że wcześniej pracowała jako dyrektor ds. analizy, ale firma ogłosiła upadłość. Od tamtego czasu nasza bohaterka próbuje wrócić do swojej branży, dlatego sprząta hotele. Łapiecie? Nie chce pracować w sklepie (oszczędzając tym samym czas i kasę na dojazdy) i w międzyczasie szukać pracy w swojej branży, ponieważ jest to poniżej jej kompetencji, ale jednocześnie nie ma problemu, by pracować jako sprzątaczka, bo to chociaż jest w Paryżu… Uśmiałabym się bardziej, gdyby nie to, że są to historie z życia wzięte.
Pod tym względem film Na pełen etat ukazuje dużo szerszy problem niż mogłoby się początkowo wydawać. Mówimy o bezradnych dorosłych, których trawi mit centrum i prowincji. Ważniejsze staje się miejsce pracy, niźli jej charakter. Praca w stolicy nadaje prestiżu, nawet jeśli sprowadza się do wykonywania czynności, które nie wymagają wysokich kwalifikacji. Drugim ukazanym problemem jest naiwność, która każe trwać w przekonaniu, że postęp świata (w tym przypadku ściślej: branży) zatrzymał się i moje dawne kwalifikacje są wystarczające, by ponownie wsiąść do pociągu z tabliczką „rozwój kariery”.
Nie powinno nas zatem dziwić, że podczas sceny rozmowy rekrutacyjnej pada pytanie o to, czy bohaterka akceptuje degradacje. W ciągu czterech lat nieobecności w branży ze stanowiska dyrektora spadła do roli asystenta. To najlepiej pokazuje szybkość przemian, jakie zachodzą w naszym świecie i to, jak szybko wpadamy w regres, gdy stoimy w miejscu.
Wróćmy jednak do fabuły Na pełny etat. Jak to się stało, że nasza bohaterka mieszka w miejscu, które generuje jej tyle problemów? Czy poza kredytem wiążę ją z tym miejscem sentyment? Może to rodzinna okolica? Nie. Miejsce zamieszkania ma związek z byłym mężem. Wybrali razem to miejsce, ponieważ mieli z niego taką samą odległość do pracy. Problem w tym, że mąż odszedł od niej i podróżuje służbowo po Europie, a ona… traci pracę przez problemy z dojazdem. Kurtyna.
Muzyka w filmie Na pełny etat dobrana jest kapitalnie, bo w połączeniu z szybkimi scenami męczy. Nie jest to jednak zmęczenie, które nakazuje wyjść z kina, lecz „sensowne” pozwalające dosłownie odczuć to, co dzieje się na ekranie. Czujemy, jakbyśmy cały dzień biegali z bohaterką, choć siedzimy w fotelu. Pod tym względem film jest udany. Wydaje mi się, że kuleje jednak trochę fabularnie, dając nam za mało informacji o samej bohaterce. Rozumiem, że mógł być to celowy zabieg, tak, aby każdy z nas mógł się utożsamić z naszą bohaterką, ale coś tu nie zagrało.
Po wyjściu z kina czujemy jej zmęczenie, nie czujemy jednak radości, ani ulgi, gdy życie bohaterki się odmienia. Wychodzimy z myślą „co za nieogarnięta baba” i trudno myśleć o niej inaczej, gdy pomimo braku funduszy bierze kolejny kredyt, aby kupić synowi na urodziny trampolinę, do której transportu musi wynająć vana (czego nie może zrobić, aby dojeżdżać do pracy na czas). Wiem, że łatwo wydawać takie sądy z fotela, ale… No…
Trudno utożsamić mi się z nieracjonalnymi decyzjami bohaterki, nawet gdy była życiowo w dupie, to zmiana, która przyszła na koniec filmu wcale nie powoduje, że jej życie cudownie się odmieni. Wręcz przeciwnie, zostały zapowiedziane nadgodziny, czyli tym bardziej nie będzie wracać do domu, problem opieki nad dziećmi się pogłębia, a nic nie wskazuje na zmianę miejsca zamieszkania, gdyż pytana o to, odpowiada, że bardzo długi dojazd nie stanowi dla niej problemu, choć została uprzedzona, że w tej firmie nie tolerują spóźnień. Ta-dam!
Reasumując film Na pełny etat jest ładny, klimatyczny, ale strasznie poszatkowany. Nie jestem w stanie dojrzeć w nim tego, co inni recenzenci piszący o tym, że film opowiada o wyzysku świata korpo i pracy ponad limit! Nie wiem, skąd to wzięli, bo nie ma przedstawionego ani jednego dnia z nowej pracy naszej bohaterki. Zaś na podstawie scen ze starej pracy trudno wysnuć takie wnioski. Dla mnie osobiście jest to film o tym, jak sami sobie jesteśmy w stanie skomplikować życie, gdy braknie w nim chwili na zatrzymanie się, na poczynienie jakieś refleksji, choćby w drodze z pracy do domu, zwłaszcza w tej długiej drodze… Oczywiście można by się pokusić o pogłębione filozoficzne rozmyślania nad sytuacją życiową bohaterki i nad kondycją świata, ale wtedy byłoby to naciągane w kontekście filmu i nieco wydumane, dosłownie poza filmem, bo sam film do tego nie prowokuje (poza dwoma wątkami opisanymi wyżej).
Może Cię zainteresować:
Zbigniew Jankowski – Wilczym śladem (komentarz)
W skrócie autor (Zbigniew Jankowski) książki Wilczym Śladem przedstawia fragmenty z procesu, jakim był development gry Wiedźmin 3: Dziki Gon….
Dlaczego nikt nie cytuje Twoich badań?
Humanisto, oto dlaczego nikt nie cytuje Twoich badań! Czyli dlaczego uczelnie powinny zainwestować w marketing naukowy….
Kingdom Come Deliverance 2
Po długim czasie oczekiwań, oto w końcu Królestwo nadeszło! Kingdom Come Deliverance 2 ukończyłem tak bardzo, że na ten moment…
SEO SREO Wojciecha Orlińskiego i troska o dziennikarstwo
Link do felietonu Wojciecha Orlińskiego zatytułowanego SEO SREO dostałam w sumie 17 razy. Niewielu z moich informatorów przeczytało ten tekst,…
Historyczne korzenie Assassin’s Creed: Gdzie fikcja spotyka rzeczywistość
W początkowych założeniach Assassin’s Creed miał być kolejną odsłoną serii Prince of Persia. Szeroko znanych i lubianych przygód perskiego księcia…
Arkadiusz Kamiński (Arhn) – Zagrajmy jeszcze raz. O złotej epoce
W moje ręce przez zupełny przypadek trafiła książka Arkadiusza Kamińskiego pt. Zagrajmy jeszcze raz. O złotej epoce gamingu w Polsce….






