Pozdrawiam promieniście z Czarnobyla!

Elektrownia Atomowa w Czarnobylu



Kraj: Ukraina
Data podróży: maj 2018.
Cel: Elektrownia Atomowa w Czarnobylu

Opis Księgarni za Wikipedia:
Czarnobylska Elektrownia Jądrowa(ukr.  Чорнобильська атомна електростанція, Czornobylśka atomna ełektrostancija) – elektrownia jądrowa (zasilana materiałami rozszczepialnymi) na terenie Ukrainy. Leży 4 km od opuszczonego miasta Prypeć, 18 km od Czarnobyla i 110 km od Kijowa. Lokalizację elektrowni wybrano u schyłku 1966 r, w bezpośredniej bliskości wioski Kopaczi. W 1972 r. rozpoczęto wylewanie fundamentów pod pierwszy blok.

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Po katastrofie w Czarnobylu w 1986 roku wokół tego miejsca narosło wiele mitów. Wyobraźnia ludzka nie zna granic, a co za tym idzie – powstało wiele obrazów przedstawiających obszar po katastrofie nuklearnej, w żaden sposób nieprzystających do stanu faktycznego, wszak któż go znał? Wyobraźnię potęgował strach przed nieznanym, filmy i literatura – robiły swoje. Jedynym sposobem, aby zobaczyć na własne oczy, „jak się sprawy mają” był wyjazd do strefy wraz z ekipą TheTravelBus, z którą miałam już okazję kilkukrotnie podróżować.

Wjazd do strefy odbywa się przez dwa punkty kontrolne, przy których sprawdzane zostają dokumenty oraz przepustki umożliwiające poruszanie się po strefie – co ciekawe, do strefy można wjechać własnym autem, ale nie bez przewodnika… Sam Czarnobyl – jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – jest dzisiaj normalnym miastem, w którym m.in. funkcjonują trzy hotele (gdybyście chcieli zwiedzanie strefy rozłożyć na kilka dni), poczta (skąd udało się wysłać pocztówki), sklep, dyskoteka, a sam obszar jest zadbany i zdaje się, że sprawnie zarządzany. Nasz przewodnik wspomniał, że żyje się tu normalnie, z regularnymi zmianami. Co dwa tygodnie bowiem pracownicy wyjeżdżają ze strefy, a na ich miejsce przychodzą nowi – wszystko w celu ograniczenia wpływów promieniowania na organizm.

35508627 1007708116062983 1991027502759280640 n -
Tabliczki z nazwami wsi, które zostały wysiedlone po wybuchu w elektrowni.
Należy jednak pamiętać, że opady z radioaktywnej chmury najbardziej dotknęły tereny przygranicznej Białorusi.

Co z tym promieniowaniem? Wiele osób mówi o tym, że jest, a równie wiele, że to mit. Licznik Geigera w zależności od miejsca wskazuje różne wartości, nawet jeśli czasem mocno przekroczone – nie ma czego się obawiać przy krótkotrwałym kontakcie z rzeczą napromieniowaną. Rzeczy takich w otoczeniu „zwiedzającego”, mimo wszystko, jest ograniczona ilość. Co z radioaktywnym pyłem, który straszył Europę, i zmuszał poniektórych do picia płynu Lugola? Najkrócej można powiedzieć, że po prostu – opadł. Znalazł się w ziemi, a co za tym idzie, zostaje wyciągany na powierzchnię przez rośliny, i jeśli szukamy śladów promieniowania – polecam zbliżenie się z licznikiem do mchu.

30420159 943818959114295 5720743567950990797 o -
Licznik Geigera w strefie skażenia. Fot. TheTravelBus

Wróćmy na moment do ludzi, ponieważ żyją oni nie tylko w Czarnobylu, który dla części z nich jest miejscem normalnej pracy. Mieszkają także na obrzeżach, we wsiach słabo dostępnych zwiedzającym (chyba, że zostaje się na kilka dni), i wracali tam – do swoich domów – często na kilka dni po katastrofie, wszak… mieli opuścić teren tylko na jakiś czas, a propaganda głosiła, że nie ma większego problemu, wszystko jest pod kontrolą. Ostatecznie ludziom tym pozwolono zostać na swoich miejscach, dowożąc im środki potrzebne do przeżycia – ziemia pozostaje wciąż skażona. 

Tabliczka miejscowości Czarnobyl
Tabliczka i zarazem pomnik z nazwą miejscowości – Czarnobyl

Pozostawione w domu zwierzęta – czy to domowe, czy to hodowlane – wojsko zmuszone było wybić, podobnie jak zniszczyć pozostawione rzeczy, po które niektórzy wracali, a część rozkradziono (porzucone auta zostały rozjechane przez czołgi i zakopane w ziemi – w betonowym sarkofagu, wtedy miało to chronić przed promieniowaniem, dziś wiemy, że liche to zabezpieczenie). Mimo to dziś w Czarnobylu żyje przeszło trzysta bezpańskich psów, na zastawionych fotopułapkach w lesie złapano też niedźwiedzie. Nam z kolei udało się zapoznać z lisem Simonem, oswojonym mieszkańcem, który czasem wychodzi do zwiedzających – po kabanosy…

Lis Simon z Czarnobyla
Lis Simon

Inaczej sytuacja wygląda już w samej Prypeci, miejscowości mieszczącej się w strefie dziesięciokilometrowej. Tamtejszy widok zmusza do refleksji, gdy tylko uświadomi się sobie, że było to jedno z najnowocześniejszych miast w tamtym czasie, a średnia wieku mieszkańców wynosiła 26 lat. Jednym z symboli takiej nowoczesności był funkcjonujący tam supermarket z wózkami – w latach 70.! Co jednak teraz przykuwa naszą uwagę? Teren totalnie poddany degradacji. Mówi się, że natura „odbiera swoje”, zawłaszcza, pochłania w pełni teren. I tak faktycznie się dzieje, drzewa, trawy i chwasty rosną wszędzie, czasem trzeba się przedzierać przez nie i ku swojemu zaskoczeniu zobaczyć np. wbity w ziemię znak drogowy – naprawdę tu była jakaś droga? Ślad po niej już praktycznie zaginął. Budynki nawet nie sprawiają wrażenia „opuszczonych”, a postawionych w bliżej nieznanym celu… pośrodku lasu. Wchodząc na dach szesnastopiętrowca można ulec złudzeniu, że np. wciąż działa winda – wiatr hulający w jej szybie daje wrażenie poruszania się kabiny, której jednak od dawna tam nie ma… Do ciekawostek należy fakt, że instalacje elektryczne w mieście pozostały sprawne, czego dowiodła dwa lata temu polska grupa, rozświetlając na nowo Czarnobyl i jego okolice (sprawdź).

Widok z bloku Prypeci
Opuszczone miasto Prypeć. Widok z dachu jednego z bloków.

To, co dziś należałoby powiedzieć o Czarnobylu, niegdyś owianym tajemnicą, to fakt, że miejsce stało się obiektem turystycznym. Niewiele zostało z zasady „nic nie ruszamy”, jeśli chodzi o fotografów łaknących nowych, ciekawych ujęć. Więc jeśli miniecie na swojej drodze maski gazowe, dziecięce zabawki – bądźcie niemalże pewni, że mają one niewiele wspólnego z katastrofą, zostały przywiezione później, by nadać zdjęciom klimat. Budynki grożą zawaleniem, i co jakiś czas któryś się zapada, zostawiając po sobie jedynie gruz w środku lasu. Być może niedługo nie będzie już czego oglądać, bo wszystkie możliwe przejścia zarosną, a budynki zwalą się i miejsce zostanie całkowicie zamknięte dla zwiedzających, choć to dość wątpliwy scenariusz. Dziś to jedna z główny atrakcji Ukrainy, która przyciąga naprawdę rzesze turystów z całego świata. I za którą jak na standardy ukraińskie – płaci się słono, w amerykańskich dolarach.

Urbex, zabawki w Czarnobylu

Ciekawym miejsce jest również „Oko Moskwy”, czyli ogromna, metalowa konstrukcja będąca radzieckim radarem pozahoryzontalnym. Budowa tej strategicznej maszynerii odbywała się pod przykrywką „letniego obozu dziecięcego”, zorganizowanego w środku lasu, co miało w jakiś sposób tłumaczyć wychwycony satelitarnie ruch w tamtejszym rejonie. Do dziś w zasadzie nie wiadomo czy radar został zbudowany, aby zabezpieczyć elektrownie przed ewentualnymi atakami balistycznymi, czy też budowa elektrowni była przykrywką dla budowy radaru, i jaki był jego prawdziwy cel. 

Radar Oko Moskwy w Prypeci, Czarnobyl, Elektrownia Atomowa,
Radar Oko Moskwy

Warto przy okazji wizyty w samej strefie zahaczyć o muzeum czarnobylskie w Kijowie, które przybliża przyczyny oraz pokazuje skutki katastrofy. Ciekawostką niech będzie fakt, że na Ukrainie wierzy się, iż wybuch był sprawą Boską – zapowiadaną przez trzeciego Anioła z Apokalipsy.

Dotychczas powstało wiele książek oraz filmów związanych z czarnobylską tragedią. Osobiście miałam okazję przeczytać / przekartkować parę z nich, które z pewnością mogę polecić:

  • Igor Kostin – Spowiedź reportera     
  • Francesco M. Cataluccio – Czarnobyl           
  • Czarnobyl Baby – Reportaże z pogranicza Ukrainy i z Białorusi


Może Cię zainteresować:

Przewijanie do góry