Cytaty: Blaise Pascal
Chcecie, aby ludzie mieli o was dobre mniemanie. Nie mówcie dobrze o sobie.
<Trzeba litować się jednych i drugich: ale jednych litością, jaka rodzi się z czułości, a drugich litością, jaka rodzi się ze wzgardy.>
Im wyżej rozwinięty umysł, tym więcej widzi między ludźmi odrębności; umysły pospolite nie dostrzegają różnic między ludźmi.
Na ogół łatwiej daje się człowiek przekonać racjom, do których sam doszedł, niż tym, które nastręczyły się komuś drugiemu.
Rzeki to są drogi, które idą; niosą nas tam, dokąd chcemy iść.
Wymowa służy do odmalowania myśli; ci zatem, którzy odmalowawszy dodają coś jeszcze, robią obraz zamiast portretu.
Miscellan. Mowa. – Ci, którzy bawią się w antytezy naciągając słowa, są jak ci, którzy robią ślepe okna dla symetrii: celem ich jest nie to, aby mówić trafnie, ale aby tworzyć trafne figury.
Są ludzie, którzy dobrze mówią, a licho piszą; a to stąd, że miejsce, otoczenie rozgrzewa ich i dobywa z nich więcej, niż w sobie znajdują bez tej podniety.
[…] zawieszony między tymi dwiema otchłaniami, Nieskończonością i Nicością, zadrży na widok owych cudów; sądzę, iż mieniąc ciekawość swoją w podziw, skłonniejszy będzie przyglądać się im w milczeniu, niż zarozumiale dociekać ich tajemnicy.
Ostatecznie bowiem czymże jest człowiek w przyrodzie? Nicością wobec nieskończoności, wszystkim wobec nicości, pośrodkiem między niczym a wszystkim. Jest nieskończenie oddalony od rozumienia ostateczności; cel rzeczy i ich początki są dlań na zawsze ukryte w nieprzeniknionej tajemnicy; równie niezdolny jest dojrzeć nicości, z której go wyrwano, jak nieskończoności, w której go pogrążono.
Jesteśmy ograniczeni w każdym kierunku.
Własności krańcowe szkodzą nam, ale nie są dotkliwe; nie czujemy ich już, cierpimy od nich. Zbyt wczesna młodość i zbyt późna starość upośledzają umysł.
Jeśli oglądamy swoje dzieło tuż po wykonaniu, jesteśmy jeszcze zbyt uprzedzeni; jeśli w długi czas potem, już go nie czujemy.
Kiedy wszystko porusza się jednako, na pozór nic się nie porusza: jak na statku. Kiedy wszyscy idą ku zepsuciu, nie znać tego: ten, który się zatrzyma, daje zauważyć wybryki innych, niby punkt stały.
Ileż królestw nie wie o naszym istnieniu!
Wiekuista cisza tych nieskończonych przestrzeni przeraża mnie.
Potęga much: wygrywają bitwy, przeszkadzają duszy naszej działać, zjadają nasze ciało.
Człowiek jest taki, iż skoro mu będziemy powtarzali, że jest głupcem, uwierzy w to; jeżeli będzie to wmawiał sam sobie, też uwierzy. Bo człowiek wiedzie sam w sobie wewnętrzną rozmowę, którą należy dobrze pokierować: Corrumpunt mores bonos colloquita prava.
Wyobraźnia nie może uczynić głupców mądrymi, ale czyni ich szczęśliwymi, ku zawstydzeniu rozumu, który swoich wybrańców może uczynić jedynie nieszczęśnikami. Ta okrywa ich chwałą, ten wstydem.
Czas leczy boleści i urazy, ponieważ my się zmieniamy; nie jesteśmy już tą samą istotą, ani obrażający, ani obrażony nie są już sobą.
Nie tylko patrzymy na te rzeczy z innych stron, ale także innymi oczami; dlaczegóż miałoby się nam wydawać podobne?
Cóż za czcza sztuka malarstwo, która ściąga podziw przez podobieństwo do rzeczy, których oryginału nie podziwiamy!
Nie chcemy, aby inni nas oszukiwali; nie uważamy za godziwe, aby żądali od nas więcej szacunku, niż na to zasługują; również tedy nie jest sprawiedliwe, abyśmy ich oszukiwali i kazali się szanować więcej, niż na to zasługujemy.
Tak więc skoro drudzy odkrywają jedynie niedoskonałości i przywary, które mamy w istocie, oczywiste jest, że nie czynią nam tym krzywdy, skoroć nie oni są tego przyczyną; i że oddają nam przysługę pomagając nam uwolnić się od zła, jakim jest nieświadomość owych przywar. Nie powinniśmy się gniewać, że oni je znają i że gardzą nami: jako iż sprawiedliwe jest, i aby nas znali takimi, jakimi jesteśmy, i aby gardzili nami, skorośmy godni wzgardy.
[…] nienawidzimy prawdy i tych, którzy nam ją mówią, i lubimy, aby się mylili na naszą korzyść, i chcemy, aby nas mieli za innych, niż jesteśmy
Zdarza się stąd, iż jeśli ktoś ma interes w naszej przyjaźni, uchyla się od przysługi, o której wie, że nam jest niemiła; raczy nas wedle naszego smaku. Nienawidzimy prawdy, więc nam ją kryją; pragniemy, by nam schlebiano, schlebiają nam; chcemy, aby nas oszukiwano, oszukują nas.
Stąd pochodzi, iż każdy szczebel powodzenia, na który wznosimy się w świecie, oddala nas jeszcze od prawdy, gdyż ludzie bardziej się boją zranić tych, których życzliwość jest korzystniejsza, a niechęć groźniejsza. Monarcha może być pośmiewiskiem całej Europy, a tylko on sam nie będzie o tym nic wiedział., Nie dziwię się: mówienie prawdy jest korzystne dla tego, komu się ją mówi, ale niekorzystne dla tych, którzy ją mówią, bo ściągają na się nienawiść. Owo ci, którzy żyją w pobliżu możnych, bardziej miłują własne korzyści niż dobro książęcia, któremu służą; niepilno im tedy świadczyć mu przysługę szkodząc sobie samym.
O chęci posiadania szacunku tych, z którymi się przestaje. – Z przyrodzenia oddani jesteśmy we władanie pychy. Przez nią to tkwimy pośród naszych nędz, błędów itd.; tracimy nawet życie z radością, byle o tym mówiono.
Nie dbamy nigdy o czas obecny. Uprzedzamy przyszłość, jako nadchodzącą zbyt wolno, jak gdyby chcąc przyśpieszyć jej bieg; albo przywołujemy przeszłość, aby ją zatrzymać, jako zbyt chybką. Tak nierozsądni jesteśmy, że błąkamy się w czasach, które nie są nasze, nie myśląc o jedynym, który mamy; i tak letcy, że myślimy o chwilach, które są już niczym, a przepuszczamy niebacznie jedyną, która istnieje.
Teraźniejszość nie jest nigdy naszym celem. Przeszłość i teraźniejszość są dla nas środkami; celem jest tylko przyszłość. Tak więc nie żyjemy nigdy, ale spodziewamy się żyć; gotujemy się wciąż do szczęścia, a co za tym idzie, nie kosztujemy go nigdy.
Ludzie są tak nieodzownie szaleni, iż nie być szalonym znaczyłoby być szalonym innym rodzajem szaleństwa.
Jesteśmy jeno kłamstwem, dwoistością, sprzecznością; kryjemy się i maskujemy sami przed sobą.
Próżność nauk. – Wiedza rzeczy zewnętrznych nie okupi w chwilach rozterki niewiedzy moralnej; natomiast wiedza moralna zawsze okupi nieświadomość w rzeczach zewnętrznych.
Natura nasza jest w ruchu; zupełny odpoczynek to śmierć.
Przykrość rzucania zatrudnień, do których się człowiek przywiązał. Ktoś żyje szczęśliwy w domu; niech spotka kobietę, która mu się podoba, niech gra przez kilka dni z przyjemnością – i oto już będzie nieszczęśliwy, wracając do poprzedniego stanu. Nic pospolitszego nad to.
Nuda. – Nie ma dla człowieka nic równie nieznośnego, jak zażywać pełnego spoczynku, bez namiętności, bez spraw, rozrywek, zatrudnienia. Czuje wówczas swoją nicość, opuszczenie, niewystarczalność, zależność, niemoc, próżnię. Bezzwłocznie wyłoni się z głębi jego duszy nuda, melancholia, smutek, troska, żal, rozpacz.
Wszystkie zajęcia ludzi zmierzają do tego, aby posiąść mienie; a nie mają ani tytułu do posiadania go sprawiedliwie, ani siły do posiadania go pewnie; tak samo wiedza, rozkosze. Nie posiadamy ani prawdy, ani dobra.
[…] odkryłem, iż całe nieszczęście ludzi pochodzi z jednej rzeczy, to jest, że nie umieją pozostać w spokoju i w izbie.
Wyobrażają sobie, iż gdyby otrzymali tę a tę godność, odpoczęliby z przyjemnością, a nie czują nienasyconej natury swojej chciwości. Wierzą, iż szukają szczerze spokoju, a szukają w istocie jeno ruchu.
Człowiek wyraźnie stworzony jest do myślenia, to cała jego godność; cała zaś jego zasługa i cały obowiązek to myśleć, jak się należy. Owóż porządek myśli jest ten, aby zacząć od siebie i od swego Stwórcy, i swego celu.
Myśli – In omnibus requiem quaesivi. Gdyby nasz stan był naprawdę szczęśliwy, nie trzeba by nas odrywać od myśli o nim, aby nas uczynić szczęśliwymi.
Rozrywka. – Ludzie, nie mogąc znaleźć lekarstwa na śmierć, nędzę, niewiedzę, postanowili – aby osiągnąć szczęście – nie myśleć o tym.
Lękać się śmierci poza niebezpieczeństwem, a nie w niebezpieczeństwie; gdyż trzeba być mężczyzną.
Tak mało znamy samych siebie, iż niejednemu zda się, że umiera, podczas gdy ma się dobrze; inni myślą, że mają się dobrze, wówczas gdy są bliscy śmierci, nie czując bliskiej gorączki lub tworzącego się wrzodu.
Nie ma granic w świecie: prawa chcą je stworzyć, a duch nie może ich ścierpieć.
Przeczyć, wierzyć i wątpić jest dla człowieka tym, czym bieganie dla konia.
Myśląca trzcina. – Nie w przestrzeni powinienem szukać swej godności, ale w porządku własnej myśli.
Pożądamy prawdy, a znajdujemy w sobie jedynie niepewność. Szukamy szczęścia, a znajdujemy jedynie nędzę i śmierć.
Jesteśmy niezdolni nie pragnąć prawdy i szczęścia, a nie jesteśmy zdolni ani do pewności, ani do szczęścia. Pozostawiono nam to pragnienie, zarówno aby nas ukarać, jak aby nam dać uczuć, skądeśmy spadli.
Dwie rzeczy pouczają człowieka o całej jego naturze: instynkt i doświadczenie.
Mimo widoku wszystkich nędz, które nas dotykają, które nas dzierżą za gardło, mamy jakiś instynkt, którego nie możemy zdławić, a który nas podnosi.
Człowiek nie wie, jakie miejsce ma zająć: wyraźnie jest zbłąkany i strącony ze swego prawdziwego miejsca, bez możności odszukania go. Szuka go wszędzie z niepokojem i bez skutku, w nieprzeniknionych mrokach.
Najbardziej przyziemną cechą człowieka jest ubieganie się o chwałę, ale to właśnie jest największą cechą jego doskonałości; choćby posiadał największe dobra na ziemi, choćby się cieszył najlepszym zdrowiem i istotnymi korzyściami, nie jest zadowolony, jeżeli nie ma szacunku u ludzi. Ceni tak wysoko pojęcie człowieka, iż jakiekolwiek miałby przewagi na ziemi, jeśli nie jest równie korzystnie pomieszczony w pojęciu ludzi, nie jest rad. Jest to najpiękniejsze miejsce w świecie: nic w nim nie może zniszczyć tego pragnienia; jest to najbardziej niezatarta cecha ludzkiego serca.
A ci, którzy najbardziej gardzą ludźmi i równają ich z bydlęty, i ci chcą, aby ich podziwiano i wierzono im, i przeczą sami sobie tym uczuciem, ile że natura ich, mocniejsza nad wszystko, silniej przekonywa ich o wielkości człowieka niż rozum o jego nikczemności.
Nierzadka to rzecz, iż trzeba przyganiać ludziom zbytnią uległość; jest to przyrodzona wada, jak niedowiarstwo, i równie zgubna. Zabobon.
Węzły szacunku, które wiążą jednych do drugich, to na ogół węzły konieczności.
Czy nie spotkaliście nigdy ludzi, którzy chcąc się użalić na waszą obojętność, ukazują wam przykłady wysoko położonych osób, które ich cenią? Odpowiedziałbym na to: „Pokażcie mi cnoty, którymi oczarowaliście tych ludzi, a będę was cenił tak samo”.
Nie jest w naturze człowieka iść ciągle naprzód, ma on swoje przypływy i odpływy.
Nie jest dobrze być zbyt wolnym; nie jest dobrze mieć wszystkie dogodności.
„Jak nie wiem, skąd przychodzę, tak i nie wiem, dokąd idę; wiem tylko, iż opuszczając ten świat wpadam na zawsze albo w nicość, albo w ręce rozgniewanego Boga, nie wiedząc, która z tych dwóch możliwości może być moim wiekuistym udziałem […]”.
[…] wstyd jest tylko nie mieć wstydu.
[…] nic nikczemniejszego niż odgrywać zucha wobec Boga.
Być nieczułym aż do wzgardzenia rzeczy doniosłych, stać się nieczułym na punkt, który nas najbardziej obchodzi…
Nie ma wątpienia, iż to, czy dusza jest śmiertelna, czy nieśmiertelna, musi stwarzać zupełną różnicę moralności. A mimo to filozofowie wytyczyli swoją moralność niezależnie od tego: rozprawiają nad spędzeniem godziny.
Od piekła lub nieba odgradza nas tylko życie, rzecz najkruchsza w świecie.
Odpływ. – Straszliwa to rzecz czuć, jak odpływa wszystko, co się posiada.
Pocieszeni jesteśmy, że szukamy wytchnienia w towarzystwie podobnych nam, nędznych jak my, bezsilnych jak my; nie pomogą nam; umiera się samemu. Trzeba tedy czynić, jak gdyby człowiek był sam; a wówczas czyżbyśmy budowali wspaniałe domy itd.? Szukalibyśmy bez chwili wahania prawdy; a jeśli zaniedbujemy tego, to dowód, że wyżej cenimy szacunek ludzi niż szukanie prawdy.
